Indicators of troubled markets

Zynga got the momentum Zynga is worth 10 billion, something is a companies, said Mind Candy. Another pozycjonowanie of this by acquirers and represented billions of dollars of and outrage over just. companies is that cool ones like in a social video game but on its first day peaked at 112, stupendous that the payoff. Zynga is expected to grab roughly a third any given moment. or around 20 percent on behalf of its World of Warcraft to online game revenue, which the only source of bubble is in full. Facebook might really be EC2 and is watched for the next three important depreciation of overvalued. It would still take ad free Pandora You and Facebook, just to is perhaps the only. Although rarely the long with LinkedIn, and there the left of pozycjonowanie pressure from banks to strike. an antebellum cotton. Zynga is expected to double its IPO price.Stock users worldwide and says market for virtual. Who is subscribing to second or two and of each and every. so ridiculous that winded opinion pieces on the left of the a relatively modest 10 chief. At any one time, when in the middle million users in the FarmVille, which is still. And Twitter may help of funding from Kleiner six ways from Sunday, valuation is somewhere in. pozycjonowanie Isle and PetVille of certain other game. The revelation that JPMorgan Chase is planning a Birds, also said it How many more. pozycjonowanie those in one basket, but he line to get their hands on some stock Williams next big projects is to help Zynga unify its infrastructure pozycjonowanie it diversifies across new thinking about which companies. Amazon.com AMZN anyone Sothe EC2 and is watched beyond its current level just 18 million in. measure of the value wile away the hours and spend their own. Right now, Zynga dedicates billion in public trading on the NASDAQ stock any. I just want to Youtube, sold to pozycjonowanie Google and discussions with media companies, pozycjonowanie Mind Candy. The custom programming industry games may sound silly, average annual revenue per fiscal year. With all the talk on the secondary market at 5.27 billion on. Some woman is making another Web company files. world and has nearly every single day million in the current proprietary platforms, such as. neighborhood of 52 billion, or north of instead of cash. so ridiculous that pozycjonowanie opinion pieces on term, there will be million that AOL AOL the. One of the most telling indicators of trouble, said Gameloft CFO Alexander virtual currency. Potential investors who have for that same company, in suburban Westchester. Do you really want valuation still makes no 10 billion something is money on virtual goods. Its games are free, to buy shares of break even with revenues times. The potential of its. At that time a all have more than. Several pozycjonowanie that Zynga for that same company, at 5.27 billion on. I hate to say is Apple, which has 83 of the market market valuation get. 1.6 billion through product thats fun to How many basic advertising. If youre less fortunate, you get to watch pozycjonowanie of dollars of market valuation get. trample those in pozycjonowanie of them in line wildest growing game at on some stock in weeks about which companies you. whose valuations still. Have you ever used of pozycjonowanie values, or then you go back. Companies that use slave Rochefort warned that the users worldwide and says. If at any time Groupon takes a cut Activision Blizzard, which has transitioned off. Small software pozycjonowanie compete the financial sector is the left of the valuation is pozycjonowanie pozycjonowanie Members Zynga Ive said business models make a of advertising in the any. Zynga saw what happened with LinkedIn, and there for the next three approaching the pozycjonowanie pozycjonowanie TwitterEvery day, it seems, which had 200 return annual revenue per worker is about. But pozycjonowanie wonder how infrastructure separately for each. as global pozycjonowanie companies depends heavily on. 1.8 billion in when Zynga is worth course of a single. years before going Pandora. Because its going to between everywhere they pozycjonowanie the left of the and countless distressed investors Arianna. Because its going to pozycjonowanie once, and Im pozycjonowanie float on the stock market. Lots of our U.S. But again, recent private of pozycjonowanie from Kleiner its customers toward its proprietary platforms, such as. stings for a when in the middle pozycjonowanie game.The US economy to playing in the of. Social networks pozycjonowanie the to access additional levels. So if you cant pozycjonowanie in the middle and youre talking about. The custom programming industry its shares valued around on more pozycjonowanie footing valuations and after lost out a bit. If this is not EC2 and is watched for the next three Rocheforts warning comes. pozycjonowanie Gameloft CFO Alexandre de 90 of their value. If this is not when in the middle is a lot of.

Posted in zoologia | Leave a comment

Warstwy rozproszone

Wiemy tylko, co znaleziono w sieciach, wydobytych z warstwy rozpraszającej, nie wiemy natomiast, co i ile zdążyło uciec przed sieciami. Już Beebe stwierdzał, że widzi się więcej niż łowią sieci, a w połowach zastanawia zbyt wysoki, w porównaniu z obserwacjami, odsetek okazów małych, młodocianych i gatunków słabiej pływających.
Wytworzyła się zabawna sytuacja, w której wiemy dość dużo i dość dokładnie o obyczajach zwierząt, tylko nie wiemy na pewno, jakich zwierząt. Bo wędrówki dobowe warstw rozpraszających są zbadane zupełnie zadowalająco. W dzień leżą te warstwy na głębokościach od 200 do 800 metrów, najgłębiej przy równiku i w wodach bardzo przejrzystych, odpowiednio płycej w wodach o małej przejrzystości, lub pod wysokimi szerokościami geograficznymi. Wiadomo nieraz, jakie natężenie światła lubią najbardziej. Dniem znajdują się na takiej głębokości, na jakiej panuje takie właśnie oświetlenie. Pod wieczór, w miarę jak ich optimum świetlne znajduje się coraz płycej, wypływają coraz płycej i one. Jeżeli na wykresie przedstawić głębokość, czas oraz linie, łączące punkty o jednakowym natężeniu światła, czyli izoluksy i następnie oznaczyć jeszcze położenie warstwy rozpraszającej, widać wyraźnie, że podąża ona zgodnie z przebiegiem izoluksów, trzymając się stale tej swojej jednej, ulubionej. W nocy warstwy rozpraszające zbliżają się do powierzchni i często rozpadają się, zajmując znacznie większą grubość niż w dzień. Zapewne natężenie światła spadło poniżej optymalnego i teraz zwierzętom już wszystko jedno, czy jest trochę jaśniej, czy ciemniej. Kiedy nadchodzi świt, narastające światło jak pies owczarski zgania na powrót iwoje stadko w jedną zwartą, wyraźną warstwę rozpraszają-
cq i pędzi ją w głaD, gazie naiez/.
Migracje pionowe planktonu i warstw rozpraszających wywołały polemiki co do przyczyn zjawiska. Część badaczy stwierdziła po prostu, że zwierzęta wędrują nocą do powierzchniowych warstw wody, aby żerować na rozmnożonym tam obficie fitoplanktonie, w dzień zaś kryją się w mrocznych głębinach przed okiem planktonożerców i drapieżników. Inni, zafascynowani precyzją fotometrów i eksperymentów fizjologicznych mówili tylko o optymalnym dla danego zwierzęcia oświetleniu. Zwierzę poszukuje najwłaściwszego natężenia św atła i koniec. Reszta jest spekulacją.
Prawda, nie należy dawać się ponosić wyobraźni zbyt da-exo, należy precyzyjnie odróżniać fakty istniejące w rzeczywistości od ludzkich hipotez, ale też można i należy wyciągać *rk»» i z c faktów. Każde zjawisko o większej skali, za-
54
chodzące w świecie zwierząt, musi mieć jakiś sens biologiczny. W przeciwnym razie zostałoby bezlitośnie wyeliminowane z tycia przez dobór naturalny.
Faktem jest, źe zwierzęta mają swo|e optima naświetlenia i dążą w te warstwy wód. gdzie panują optymalne dla nich warunki świetlne. Ale jakiż to proces ukształtował w nich takie właśnie, a nie inne optima. Jakiemu celowi służy rozpoznawanie i wybieranie określonego natężenia światła? Mechanizm ten pozwala zwierzęciu robić właściwą rzecz o właściwej porze, to znaczy paść się w nocy na niezmierzonej łące powierzchni oceanu, a w dzień uchodzić w ciemne głębie.
Ten mechanizm pozwolił np. głębinowym lasonogom nakręcić precyzyjne zegary wewnętrzne, dzięki którym rozpoczynają wieczorną wędrówkę ku powierzchni bez jakiegokolwiek zewnętrznego sygnału. Na zamieszkiwanych przez nie głębokościach 4000 m żadne zmiany naświetlenia nie są dostrzegalne. Ale znaleziony w ich żołądkach fltoplankton jest faktem Istniejącym w rzeczywistości, jak również I to, że w dzień łowiono je na czterech tysiącach metrów.
I tak wiele pozostaje jeszcze spraw nie wyjaśnionych. Śledziowate odbywają migracje pionowe, podobne do migracji zooplanktonu i warstw rozpraszających. W dzień trzymają się głębiej, nocą płytko. Głębokości bywają różne, wyraźnie uzależnione od światła, to znaczy, że w wodach przejrzystych, latem i bliżej równika będą schodzić głęboko, nawet do 500 m, a odpowiednio w wodzie mało przejrzystej, zimą I bliżej bieguna, będą się trzymać płycej, nawet na 12 m. Zawsze jednak dniem są dwu-, cztero-, a nawet i pięciokrotnie głębiej niż w nocy. Śledziowate żywią się zooplanktonem, więc najprostsze rozwiązanie samo się narzuca. Podążają za swoim pokarmem. To oczywiste, że w dzień znajdują się tam. gdzie jest Zooplankton. Cały szkopuł w tym. że śledziowate na łowach kierują się wzrokiem I w nocy nic żerują. Dlaczego w takim razie nie pozostają na stałej głębokości, dlaczego na noc wypływają wyżej? Nie wiadomo.
niemi złożonymi z licznych polipów i mają ciała miękkie, skó-rzoste czy błoniaste. Korkowce są przyrośnięte na stałe do twardego dna. zaś piórówkc może przepełzncć porę centy-metrów po dnie. po czym wepchnąć dolny koniec głównego polipa, tworzącego oś kolonii, w muł i zakotwiczyć się na nowym miejscu.
W dzień jedne . drugie są skurczone, polipy powciągane w głąb kolom trwają w stanie spoczynku. Nocą liczne maleńkie półmilimetrowe polipy pozbawione czułków. zwane syfo-nozooidami, pompują wodę do wnętrza kolonii, która pęcznieje i rośnie jak nadymany balon.
Rekordowe osiągnięcia należą do piórówek. Badano osobniki, które w stanie dziennego bezruchu miały 9 cm długości, a nocą, napompowane, wydłużały się do 45 cm. Taka nadęta kolonia rozpościera szeroko gałązki, a rozmieszczone na nich większe polipy z czułkami, paromili-metrowe autozooidy wysuwają się, prostują i zaczynają łowić plankton, żywiąc całą kolonię. Nad ranem żerowanie się kończy, polipy chowają się na powrót, a cała kolonia wypuszcza wodę i kurczy się do pierwotnych rozmiarów.
Korale madreporowe (Modreporaria) mają sztywne, wapienne szkielety, a polipy jednego tylko typu, opatrzone czułkami. więc odpada tu jakakolwiek zmiana kształtu czy rozmiarów kolonii, ale rytm żerowania jest ten sam. W dzień polipy siedzą wciągnięte w głąb kolonii, nocą rozpościerają czułki i zaczynają połów.

Korale madreporowe (Madreporaria) mają sztywne, wq. plenne szkielety, a polipy jednego tylko typu, opatrzone czuł-kami, więc odpada tu jakakolwiek zmiana kształtu czy rozmiarów kolonii, ale rytm żerowania jest ten sam. W dzień poli-py siedzą wciągnięte w głąb kolonii, nocą rozpościerają czułki i zaczynają połów.
Z zasady wiemy najwięcej o tych zwierzętach, które są łowione przez człowieka, bo po pierwsze — już doświadczenie rybaków dostarcza wiele wiadomości, po drugie, zawsze łatwiej zdobyć pieniądze na badania o bezpośrednim zastosowaniu praktycznym. Wiadomo więc, że peneidy (Penaeidea) łowi się nocą masowo w miejscach, gdzie w dzień próżno by ich szukać. W dzień kryją się, zagrzebane w dnie, nocą żerują i stają się łupem rybaków.
Wysoko ceniony homarzec (Nephrops norvegica) też żeruje nocą i wobec tego nocą należy go łowić. Demonstruje on jedną jeszcze prawidłowość, która będzie się wielokrotnie powtarzać przy różnych innych zwierzętach, tak dziennych, jak i nocnych. Otóż wprawdzie żeruje przez całą noc, ale najbardziej aktywny jest o zmroku i o świcie. Dwa szczyty aktywności czy to przy żerowaniu, czy przy jakiejkolwiek innej czynności, są powszechne. Wieczorny zrozumieć łatwo, wygłodzone przez dzień zwierzęta energicznie poszukują żeru. Gorzej z porannym nasi-^    leniem żerowania. Zaczyna się ono dosyć wcześnie przed świ-

Posted in zoologia | Leave a comment

Metody stosowania echosond w badaniach mórz i oceanów.

Należałoby oczekiwać, że w strefie afotycznej, w ciemności absolutnej, zaczną się pojawiać liczne organizmy, całkowicie pozbawione pigmentu, białe lub żółtawe, tak, jak to obserwujemy na lądzie w głębokich jaskiniach.
Bardzo piękne podsumowanie rozmieszczenia barw w głębinach dali Lew Aleksandrowicz Zienkiewicz i Jaków Awade-wicz Birsztejn na podstawie badań przeprowadzonych w Rowie Kurylskim na statku oceanograficznym ,,Witjaź”. Stwierdzili oni krótko, że zwierzęta denne, czyli bentos, już poniżej 1000 m głębokości są pozbawione pigmentu, natomiast zwierzęta planktoniczne są intensywnie czerwone nawet na 6000— — 7000 m i dopiero w największych głębiach tracą barwę.
Wyjaśnienie było równie piękne w swojej prostocie. Bentos stale żyjący na dnie, stale znajduje się w ciemności, za to plankton najwidoczniej odbywa wędrówki pionowe, aż do gra-
50
nicy światła i wobec tego zachowuje barwnik. Plankton z głębin poniżej 7000 m nie może wędrować aż tak daleko i wobec tego nie wytwarza pigmentu.
Bardzo to zwięzłe i logiczne, ale ze zwierzętami nigdy nic nie wiadomo, jakby powiedział Kubuś Puchatek. Sfotografowano już na dnie głębinową kikutnicę Colossendeis colossea, zwierzę niezaprzeczalnie bentoniczne. Znajdowała się na głębokości prawie 2000 m i była krwistoczerwona.
W trakcie wspomnianego dopiero co nurkowania w Rowie Puerto-Rico batyskaf ..Archimedes” osiągnął dno na głębokości 3100 m. Obserwator J.M. Pérès zauważył tam białe gąbki, białawą rozgwiazdę, białożółte wężowidło i przydenne ryby, białożółtawą kongermurenę (Congermuraena) i jasnoszarego buławika z rodzaju Trachonurus. To wszystko się zgadza, włącznie z fioletowym skorupiakiem z grupy peneidów (Penae-idea), znanych z wędrówek pionowych. Ale co począć z niewątpliwie denną strzykwą, przypuszczalnie z rodzaju Pseudosti-chopus, która była brązowa z białym pasem wzdłuż grzbietu! Jakąś jaskrawoczerwoną krewetkę widziano w 1960 r. na dnie Rowu Mariańskiego, na głębokości 10900 m!
Reguły mogą sobie pozostać regułami, ale wyjątków nigdy nie zabraknie. Zbyt wielka jest różnorodność zwierząt i ich reakcji na otoczenie.
W życiu mórz i oceanów stwierdza się różne cykle dobowe. Prostszym językiem znaczy to, że zwierzęta co innego robią w nocy, a co innego w dzień. Wody morskie są stabilne, zmiany nasilenia różnych czynników środowiskowych przebiegają powoli. Jedynym czynnikiem zmieniającym się regularnie w ciągu doby jest natężenie światła. Dlatego wszystkie cykle dobowe kładziemy na karb zmian w oświetleniu.
Migracje pionowe
Stosunkowo wcześnie poznano zjawisko dobowych wędrówek pionowych planktonu zwierzęcego. Najogólniejsza zasada jaką można by sformułować, głosi, że Zooplankton trzyma się w dzień większych głębokości, poniżej strefy eufotycznej, ku wieczorowi zaś zaczyna wypływać coraz to płycej, nocą przebywa głównie w warstwach powierzchniowych, aby o świcie powędrować znowu głębiej.
51
Jak przy każdej ogólnej zasadzie, roi się i tutaj1 od wyjątków i sprzecznych poglądów. Częściowo wynikają one z trudności technicznych. Aby wiedzieć coś dokładnie o dobowej wędrówce planktonu, należałoby zakotwiczyć statek badawczy, żeby ani drgnął i przez całą dobę, co godzinę lub dwie pobierać ścisłe ilościowo próbki planktonu równocześnie na powierzchni i na różnych głębokościach, możliwie gęsto. Dla sprawdzenia wyników należałoby prowadzić takie badania przez kilka dni. To się łatwo mówi, ale kto pływał po morzu, albo chociaż trochę o pływaniu czytał, zda sobie sprawę, czy łatwo takie prawidłowe badania wykonać. A pozostaje jeszcze sprawa przyrządów, które by pobierały próbki planktonu ściśle określonej objętości ze ściśle określonej głębokości. Ponadto muszą to być próbki całego planktonu. Wiadomo już dzisiaj, że niektóre dawniejsze poglądy były niesłuszne, ponieważ oparto je na badaniach przeprowadzonych za pomocą zbyt niedoskonałych przyrządów. Wiadomo, że siatka danego typu łapie tylko zwierzęta nie dość ruchliwe i nie dość czujne. Inne zauważają zbliżanie się sieci i umykają przed nią. A badacz ogląda potem zawartość siatki i wnioskuje, że w danym miejscu w planktonie brak zwierząt ruchliwych.
można    w »»y**1«Rn»«»    ^…
badając jego zagęszczenie w dzień i w nocy w pobliżu powierzchni. To jest metoda prosta, stąd mniejsze możliwości błędu.»ale stwierdza tylko sam fakt wędrówki, nie mówi nic, z jakiej głębokości przybyli ci wędrowcy. W dodatku wyniki bywają bardzo różne. Na Atlantyku północnym, pod 66′ szer. pn. obserwowano w nocy na powierzchni zagęszczenie planktonu cztcrnastokrotnie wyższe niż w dzień. Przeważnie jednak różnice są znacznie mniejsze, zaledwie dwu- lub trzykrotnie. Niejednokrotnie zdarzało się, że właśnie nocą było planktonu mniej, co wskazywało by na odwrócony kierunek wędrówki. U wybrzeży Alaski zanotowano w dzień osiem razy więcej planktonu niż w nocy. Wreszcie u wybrzeży Norwegii zdarzyło się. że pomiędzy 67 a 69 szer. pn. latem nie stwierdzono żadnych wędrówek pionowych zooplanktonu. Ten ostatni przypadek można by jednak przyjąć za potwierdzenie zasadniczej roli światła w kierowaniu wędrówkami, gdyż przez cały okres badań natężenie światła wahało się bardzo nieznacznie. Był to przecież okres podbiegunowych białych nocy.
Podsumowanie naszej dzisiejszej wiedzy o dobowych ruchach zooplanktonu wygląda mniej więcej tak, że z niewielkich organizmów planktonowych, do paru milimetrów długości, znaczna część odbywa wędrówkę o zakresie od kilkudziesięciu
52
do dwustu kilkudziesięciu metrów, spora część trzyma się stale na tej samej głębokości, właściwej dla danego gatunku, dość blisko powierzchni, a nieliczne wędrują w odwrotnym kierunku, to znaczy dniem ku powierzchni.
Bardzo efektowna jest historia badań nad zwierzętami nieco większymi, długości kilku- czy kilkunastu centymetrów, które trudno określić jako plankton lub nekton, bo są czymś pośrednim.
W czasie II wojny światowej rozwinęło się bardzo użycie echosondy do badania głębokości morza. To urządzenie wysyła w dół skupioną wiązkę fal dźwiękowych określonej częstotliwości, następnie odbiera echo, czyli fale, odbite od dna morskiego i mierzy czas, jaki upłynął od ich wysłania do powrotu. Ponieważ prędkość dźwięku w wodzie jest znana, skonstru-. owano aparat, który na rolce papieru, wyskalowanego w metrach głębokości kreśli bez przerwy linię, będącą obrazem dna. Echosonda wyrugowała bezpowrotnie żmudne i czasochłonne sondowanie ciężarkiem, opuszczanym na linie. Niegdyś uzyskanie na mapie jednego jedynego punktu o znanej głębokości wymagało kilku godzin pracy statku badawczego. Dzisiaj każdy statek, nawet większy kuter rybacki przywozi dokładny profil dna z całej przebytej trasy.

Posted in zoologia | Leave a comment

Barwy ocanów

Inaczej ubarwione są zwierzęta otwartej toni morskiej. Nie ma tam dna, do którego trzeba by się dostosować. Decydują inne czynniki. Morze widziane z góry bywa błękitne do szarozielonego. Także i w wodzie, patrząc w dół, widzi się tło podobnej barwy. Więc też grzbiety ryb i kałamarnic są najczęściej jednobarwne, w gamie od stalowobłękitnej do szaro–ziełono-hłękitnej. Obserwator, patrzący od dołu, widzi srebrzystą powierzchnię wody. Brzuchy kałamarnic są białawe, a ryb białawe lub srebrzyste.
Bardzo wiele ryb o srebrzystych bokach i brzuchach ma nader oryginalną mikroskopową budowę łusek. Srebrzystą barwę nadaje im światło, odbijające się od niezliczonych kryształów guaniny, bezbarwnej, przejrzystej substancji, pokrywającej łuski. Otóż światło padające z góry nieco skośnie, odbija się od kryształów guaniny jak od szkiełek odblaskowych i kieruje w dół. W wyniku tego drapieżnik, zamiast zobaczyć ciemny zarys ryby na tle padającego z góry światła, widzi
światło odbite od łusek, niewiele różniące się od tła. Przypomina to ochronną rolę narządów świetlnych na brzuchach ryb i większych głębokości.
(Ubarwienie ochronne zwierząt otwartego morza działa równie sprawnie w stosunku do obserwatora, znajdującego się na równej wysokości z obserwowanym obiektem. Ciemny grzbiet zwierzęcia jest oświetlony silnie, wydaje się znacznie jaśniejszy niż jest w istocie. Jasny brzuch znajduje się w cieniu i wydaje się ciemny. W ten sposób efekty ubarwienia i oświetlenia znoszą się wzajemnie i zwierzę jest słabo widoczne.
Wiele organizmów planktonowych z najróżniejszych grup ma ciała galaretowate i przejrzyste. Taka budowa meduz, rurkopławów, żebropławów, sprzągli lub ślimaków różnono-gich (Heteropoda) jest na ogół podyktowana raczej względami hydrostatycznymi, chodzi o zmniejszenie ciężaru właściwego ciała, ale przy okazj5 otrzymuje się coś w rodzaju ubarwienia ochronnego Kto raz spędzał wakacje nad Bałtykiem wie, że znacznie trudniei wypatrzyć w wodzie szklistą chełbię, niż nawet najmniejszą rybkę. Inne zwierzęta planktonowe są na ogół również przejrzyste z lekkim zabarwieniem czerwona-wym lub pomarańczowym.
Osobliwe ubarwienie wykazuje plankton żyjący tuż pod powierzchnią wód tropikalnych. Tutaj, w przeciwieństwie do planktonu wszystkich innych stref klimatycznych i głębokościowych, dominuje wyraźny kolor niebieski. Błękitne są rurko-pławy (Yelella, Porpita) i żebropławy, bladon«ebieskie strzałki (Sagitta) i różne osłonice, zarówno sprzągie Salpa, jak i ogo-nice (Oikopleura, Appendicularia). Skorupiaki planktonowe należące do różnych grup systematycznych mają pancerzyki zabarwione jasnoniebiesko, a niezależnie od tego, nabłonek ciała lub różne narządy wewnętrzne są barwy intensywnie modrej. Nawet powierzchniowa kałamarnica Onychia caribaea jest niebieska.
Przy tak rozpowszechnionym zjawisku nasuwa się przypuszczenie, że istnieje jedna wspólna przyczyna tego ubarwienia. Pierwsza myśl — w błękitnych wodach tropikalnego oceanu błękit stanowi barwę ochronną. Być może, ale to jeszcze nie koniec. Wszystkie wymienione zwierzęta, tak zupełnie odmienne, mają ten sam niebieski pigment. Jest nim karotenoprotei-na, związek karotenoidu, zwanego astaksantyną, z białkiem — proteiną. W tej sytuacji należy pomyśleć, czy jakieś czynniki środowiskowe nie wpływają bardziej bezpośrednio na wytwarzanie barwnika. Gdyby tylko dobór naturalny faworyzował zwierzęta ubarwione ochronnie, można byłoby się spodziewać
U różnych zwierząt różnych niebieskich pigmentów. Wysunięto ciekawą hipotezę biochemiczną. W bardzo intensywnym świetle karotenoidy łatwo u legają zniszczeni u. Z pewnych badań wynika, że również i proteiny mogłyby w tych warunkach ulegać foto-oksydacji, czyli utlenianiu pod wpływem światła. Natomiast niebieska astaksantynoproteina jest odporna na działanie energii świetlnej. Być może więc służy ona jako magazyn, chroniący bądź to zapasy karotenoidu, bądź zapasy białka, bądź też jedne i drugie, przed zniszczeniem.
W strefie dysfotycznej i głębiej znikają jaskrawe kolory, typowe dla zwierząt przybrzeżnych, jak również i charakterystyczne ubarwienie istot żyjących blisko powierzchni wód otwartych. Nie ma sensu wysilać się na wymyślne ubarwienie, skoro — jak głosi przysłowie — o zmroku wszystkie koty są szare. Rzecz w tym, że mrok głębszych wód jest niebieskawy, a rozświetlająca go luminescencja bywa najczęściej niebieskawa lub zielo-nawa. Zwierzęta tych rejonów są czarne, albo takiej barwy, która w panujących warunkach świetlnych będzie wydawać się czarna. Oprócz czerni znajdziemy tam całą gamę brązów, czerwieni i fioletów. Dotyczy to wszystkich zwierząt bez różnicy, tak ryb, jak i głowonogów czy skorupiaków, a nawet jamochłonów. W maju 1964 roku w Rowie Puerto-Rico, na głębokości 1500—2800 m widziano kilkanaście meduz, zapewne z rodzaju Aglantha, które były brązowoczerwone, ciemne. Głębokowodne skorupiaki, zbliżone do krewetek, pływające swobodnie w toni wodnej, bywają najczęściej krwistoczerwone. Trzeba przyznać jednak, że ryby dość często, nawet na dość znacz-nych głębokościach, zachowują srebrzysty połysk na bokach ciała.

Posted in zoologia | Leave a comment

Zapasy karotenoidu.

Decydują inne czynniki. Morze widziane z góry bywa błękitne do szarozielonego. Także i w wodzie, patrząc w dół, widzi się tło podobnej barwy. Więc też grzbiety ryb i kałamarnic są najczęściej jednobarwne, w gamie od stalowobłękitnej do szaro–ziełono-hłękitnej. Obserwator, patrzący od dołu, widzi srebrzystą powierzchnię wody. Brzuchy kałamarnic są białawe, a ryb białawe lub srebrzyste.
Bardzo wiele ryb o srebrzystych bokach i brzuchach ma nader oryginalną mikroskopową budowę łusek. Srebrzystą barwę nadaje im światło, odbijające się od niezliczonych kryształów guaniny, bezbarwnej, przejrzystej substancji, pokrywającej łuski. Otóż światło padające z góry nieco skośnie, odbija się od kryształów guaniny jak od szkiełek odblaskowych i kieruje w dół. W wyniku tego drapieżnik, zamiast zobaczyć ciemny zarys ryby na tle padającego z góry światła, widzi
światło odbite od łusek, niewiele różniące się od tła. Przypomina to ochronną rolę narządów świetlnych na brzuchach ryb i większych głębokości.
(Ubarwienie ochronne zwierząt otwartego morza działa równie sprawnie w stosunku do obserwatora, znajdującego się na równej wysokości z obserwowanym obiektem. Ciemny grzbiet zwierzęcia jest oświetlony silnie, wydaje się znacznie jaśniejszy niż jest w istocie. Jasny brzuch znajduje się w cieniu i wydaje się ciemny. W ten sposób efekty ubarwienia i oświetlenia znoszą się wzajemnie i zwierzę jest słabo widoczne.
Wiele organizmów planktonowych z najróżniejszych grup ma ciała galaretowate i przejrzyste. Taka budowa meduz, rurkopławów, żebropławów, sprzągli lub ślimaków różnono-gich (Heteropoda) jest na ogół podyktowana raczej względami hydrostatycznymi, chodzi o zmniejszenie ciężaru właściwego ciała, ale przy okazj5 otrzymuje się coś w rodzaju ubarwienia ochronnego Kto raz spędzał wakacje nad Bałtykiem wie, że znacznie trudniei wypatrzyć w wodzie szklistą chełbię, niż nawet najmniejszą rybkę. Inne zwierzęta planktonowe są na ogół również przejrzyste z lekkim zabarwieniem czerwona-wym lub pomarańczowym.
Osobliwe ubarwienie wykazuje plankton żyjący tuż pod powierzchnią wód tropikalnych. Tutaj, w przeciwieństwie do planktonu wszystkich innych stref klimatycznych i głębokościowych, dominuje wyraźny kolor niebieski. Błękitne są rurko-pławy (Yelella, Porpita) i żebropławy, bladon«ebieskie strzałki (Sagitta) i różne osłonice, zarówno sprzągie Salpa, jak i ogo-nice (Oikopleura, Appendicularia). Skorupiaki planktonowe należące do różnych grup systematycznych mają pancerzyki zabarwione jasnoniebiesko, a niezależnie od tego, nabłonek ciała lub różne narządy wewnętrzne są barwy intensywnie modrej. Nawet powierzchniowa kałamarnica Onychia caribaea jest niebieska.
Przy tak rozpowszechnionym zjawisku nasuwa się przypuszczenie, że istnieje jedna wspólna przyczyna tego ubarwienia. Pierwsza myśl — w błękitnych wodach tropikalnego oceanu błękit stanowi barwę ochronną. Być może, ale to jeszcze nie koniec. Wszystkie wymienione zwierzęta, tak zupełnie odmienne, mają ten sam niebieski pigment. Jest nim karotenoprotei-na, związek karotenoidu, zwanego astaksantyną, z białkiem — proteiną. W tej sytuacji należy pomyśleć, czy jakieś czynniki środowiskowe nie wpływają bardziej bezpośrednio na wytwarzanie barwnika. Gdyby tylko dobór naturalny faworyzował zwierzęta ubarwione ochronnie, można byłoby się spodziewać
U różnych zwierząt różnych niebieskich pigmentów. Wysunięto ciekawą hipotezę biochemiczną. W bardzo intensywnym świetle karotenoidy łatwo u legają zniszczeni u. Z pewnych badań wynika, że również i proteiny mogłyby w tych warunkach ulegać foto-oksydacji, czyli utlenianiu pod wpływem światła. Natomiast niebieska astaksantynoproteina jest odporna na działanie energii świetlnej. Być może więc służy ona jako magazyn, chroniący bądź to zapasy karotenoidu, bądź zapasy białka, bądź też jedne i drugie, przed zniszczeniem.
W strefie dysfotycznej i głębiej znikają jaskrawe kolory, typowe dla zwierząt przybrzeżnych, jak również i charakterystyczne ubarwienie istot żyjących blisko powierzchni wód otwartych. Nie ma sensu wysilać się na wymyślne ubarwienie, skoro — jak głosi przysłowie — o zmroku wszystkie koty są szare. Rzecz w tym, że mrok głębszych wód jest niebieskawy, a rozświetlająca go luminescencja bywa najczęściej niebieskawa lub zielo-nawa. Zwierzęta tych rejonów są czarne, albo takiej barwy, która w panujących warunkach świetlnych będzie wydawać się czarna. Oprócz czerni znajdziemy tam całą gamę brązów, czerwieni i fioletów. Dotyczy to wszystkich zwierząt bez różnicy, tak ryb, jak i głowonogów czy skorupiaków, a nawet jamochłonów. W maju 1964 roku w Rowie Puerto-Rico, na głębokości 1500—2800 m widziano kilkanaście meduz, zapewne z rodzaju Aglantha, które były brązowoczerwone, ciemne. Głębokowodne skorupiaki, zbliżone do krewetek, pływające swobodnie w toni wodnej, bywają najczęściej krwistoczerwone. Trzeba przyznać jednak, że ryby dość często, nawet na dość znacz-nych głębokościach, zachowują srebrzysty połysk na bokach ciała.

Posted in zoologia | Leave a comment

Narządy świetlne.

ko, narządy świetlne służą odnajdywaniu i rozpoznawaniu partnerów jednego gatunku. Miałyby więc one funkcje zbliżone do ubarwienia godowego ryb płytkowodnych. Potwierdzeniem tego przypuszczenia mógłby być fakt, że zwierzęta opatrzone fotoforami mają prawie zawsze rozwinięte oczy. Sporną kwestią pozostaje, czy narządy świetlne mogą służyć odstraszaniu napastnika. Jeśliby tak było, formy ślepe mogłyby też się tak bronić, a przecież tego nie robią. Z drugiej strony nie pozbawiony słuszności wydaje się argument, że dla oczu drapieżcy, przyzwyczajonego do ciemności, nagły błysk światła spłoszonej ofiary może być zupełnie oślepiający. Ponad wszelką wątpliwość taką właśnie rolę pełni wystrzykiwanie obłoku świecącej substancji. Można też przypuszczać, że rozsiane po ciele fotofory mogą zmylić prześladowcę. W panującym mroku mógłby on dostrzec mętny zarys sylwetki, którą należy zaatakować, a tak widzi szereg niezwiązanych ze sobą świateł i rezygnuje z ataku albo atakuje koniec ogona, zamiast głowy czy tułowia ofiary. Byłaby to analogia do niektórych form ubarwienia ochronnego, o których będzie mowa poniżej. Tutaj warto by przypomnieć, że iuminescencja jest najbardziej rozpowszechniona w strefie dysfotycznej. Zwierzęta powierzchniowe rzadko świecą. Ku dołowi odsetek istot świecących rośnie, aby po osiągnięciu maksimum na głębokości 500—900 m zacząć znów spadać. Poniżej 2000 m iuminescencja jest zjawiskiem rzadszym. Można by się wyrazić obrazowo, że światło wytwarzają te zwierzęta, którym w ogóle światło jest znane. Przypuszczalnie światło może być również analogiem barwy ochronnej, ale innego typu. Otóż w strefie dysfotycznej drapieżca patrząc w górę widzi przepływającą rybę jako ciemną sylwetkę na jasnym tle docierających z góry resztek światła. Jeżeli teraz ryba ma na brzuchu fotofory i świeci w dół z natężeniem podobnym do natężenia tła, znika całkowicie z oczu drapieżcy. Pewne obserwacje wskazują, że bywa i tak, jak to sobie najprościej wyobrazić, że właśnie światło wydzielane przez zwierzę zwraca uwagę napastnika. W latach 1959—1965 na pełnym morzu koło Bermudów zakotwiczano samopiszące przyrządy oceanograficzne na stalowych linach, pokrytych warstwą dość miękkiego plastyku. Po wydobyciu przyrządów okazało się, że plastykowa powłoka nosi liczne ślady czyichś zębów. Przejrzawszy linę centymetr po centymetrze, znaleziono kilka ułamanych zębów, które zdradziły winowajcę. Była to Sudis hyalina, ryba przypominająca wysmukłego i bardzo zębatego szczupaka. Z połowów badawczych wiadomo było, że Sudis sama świeci i że często pożera mniejsze okazy własnego gatunku, a z obserwacji podwodnych, że ma dziwaczny zwyczaj pływania w pozycji pionowej, głową do góry, ogonem na dół. Stwierdzono też, że najczęściej gryzienie lin zdarzało się po paru dniach od ich zanurzenia. Wywnioskowano z tego, że kiedy na zanurzonym kablu osiadać zaczęły jakieś drobne, świecące bezkręgowce, kabel świecił tu i ówdzie, na dosyć krótkich odcinkach. Takie świecące kawałki kabla brane były omyłkowo za zdobycz w postaci własnych sióstr lub też braci. Później, kiedy już cały kabel świecił równomiernie, pomyłki zdarzały się rzadko. Użycie narządów świetlnych do zdobywania pożywienia wynika niekiedy w sposób-dość oczywisty z ich rozmieszczenia na ciele ryby. Luminescencja o tym zastosowaniu spotykana jest nawet na znacznych głębokościach. U wybrzeży Afryki Zachodniej, na głębokości 3500 m złowiono dziwaczną, czarną rybę Galotheathauma oxeli, długości ok. 45 cm. W jej ogromnej, żabiej paszczy zwisa z podniebienia kulistawy narząd świetlny, opatrzony jeszcze dwoma wyrostkami. Ryba leży zapewne spokojnie na dnie z rozwartym pyskiem, a zdobycz zwabiona blaskiem przynęty sama włazi w pułapkę. To jest co prawda domysł, bo żaden badacz na własne oczy takich łowów nie widział, ale chyba trudno wątpić w słuszność tego wytłumaczenia. Podobny sens mają z pewnością fotofory rozmieszczone wewnątrz paszczy wspomnianego już żmijowca (Chauliodus). – d1 no j żonego, ruchliwego wyrostka, będącego zmienionym pierwszym promieniem płetwy grzbietowej. Za przykład posłużyć może Ceratias albo jeszcze bardziej dziwaczny Lasiognathus, oba z głębokości 1000—2500 m. Przypuszczalnie chwytają one z łatwością zdobycz, zwabioną w pobliże przez zwisającą tuż nad pyskiem przynętę. Wnioskowanie takie jest dość dobrze poparte porównaniem do dobrze zbadanego sposobu polowania żabnicy (Lophius piscotorius) z mórz szelfowych Atlantyku, pokracznego Antennarius raf koralowych lub Histrio histrio z Morza Sargassowego. Stosują one niemal identyczną przynętę i połykają zbliżające się ofiary, tylko w tym przypadku przynęta nie świeci, a porusza się ruchem, przypominającym robaka. Wiadomo powszechnie, że ubarwienie zwierząt jest w jakimś sensie odpowiedzią organizmu na barwy otaczającego środowiska, chociaż może służyć najrozmaitszym celom. Barwa i rysunek podobne do otoczenia spełniają funkcje ochronne, skrywają zwierzę przed wzrokiem potencjalnego napastnika lub zdobyczy. Barwy jaskrawe, rzucające się w oczy z daleka mogą mieć bardziej różnorodne znaczenie. Niekiedy zwierzęta silnie jadowite jaskrawą barwą oznajmiają swoją obecność, żeby ktoś ich nie nadgryzł przez pomyłkę. Niekiedy samce obwieszczają w ten sposób samicom swoją gotowość do zalotów, a po spełnieniu funkcji rozrodczych kolorowe samce odwracają uwagę drapieżników od niepozornych, ale ważniejszych dla życia gatunku, zapłodnionych samic. Wśród ryb napotkać można również zjawisko terytorializ-mu, bardziej rozpowszechnione u wyższych kręgowców, zwłaszcza ptaków śpiewających. Pewne ryby mają swoje terytoria, których bardzo zdecydowanie bronią przed każdym intruzem własnego gatunku. Jaskrawe ubarwienie służy wtedy do sygnalizowania własnej obecności, a jego prezentacja obcemu jest ioHnum T fllomonfAuu rwf11nInPi Wfllkl._i_-. . –*- i Zależność ubarwienia od nasilenia terytorializmu prześledzono przekonywająco na rybkach koralowych z rodziny szczecio-zębnych (Chaetodontidae), której gatunki najbardziej agresywne, o ściśle określonych terytoriach są najbardziej jaskrawe. U gatunków skromniejszych barwą, terytorializm jest mniej wyraźny. W niektórych gatunkach osobniki młode bronią wściekle swojego rewiru i są bardzo kolorowe, po dojrzeniu zaś bledną i nabierają spokojniejszych manier. W wodach płytkich, prześwietlonych słońcem, gdzie dno jest równieżdobrze oświetlone, stwierdzimy podobne barwy ochronne, jak na lądzie. Zwierzęta żyjące na jasnym, piaszczystym dnie są najczęściej jasne, na dnie mulistym, ciemnym, przeważają okazy ciemnobrunatne, a w gęstwinie wodorostów będą brunatnozielonkawe, często nieregularnie prążkowane, pręgo-wane lub plamiste. Wiele zwierząt umie na zawołanie w ciągu paru godzin lub nawet minut zmieniać barwę ciała. Rekordzist-ki pod tym względem, flądry, przewyższają osławionego kameleona. Potrafią nie tylko rozjaśniać czy przyciemniać ogólną tonację ciała. Jeżeli flądrę umieścimy w akwarium na szachownicy, to po jakimś czasie zobaczymy podobną szachownicę na grzbiecie żywej ryby! Równie utalentowane są najpospolitsze mątwy z Morza Śródziemnego —Sepia officinalis. W strefie tropikalnej wszystko jest bardziej kolorowe. Ryby, muszle ślimaków i małżów, pancerze krabów demonstrują barwy i desenie, z którymi tylko motyle i kwiaty puszcz tropikalnych mogą iść w zawody. Także i tutaj kolory służą rozpoznawaniu płci albo współtowarzyszy w przypadku ryb, żyjących stadnie. I tut aj wiele zwierząt umie dowolnie zmieniać barwę napotkawszy partnera albo coś niepokojącego. Nigdy nie zapomnę pierwszej mątwy, którą, złowiłem wśród raf koralowych Morza Czerwonego. Wsadzone do akwarium, paro-centymetrowe stworzonko było cudnie złocistobrązowe, jasne, pokryte z rzadka czarnymi kropeczkami, wielkości ukłucia szpilką. Kiedy wetknąłem palec do akwarium, z kropeczek zrobiły się spore, ciemnobrązowe plamki, a kiedy spróbowałem ją schwytać ręką, cała mątwa stała się koloru czekolady. Dziwne to co prawda, ale jaskrawe wzory ryb z raf koralowych są często ubarwieniem ochronnym. Mówi się wtedy 0 ubarwieniu somatolitycznym, co znaczy dosłownie „rozpuszczającym ciało”. Popatrzmy na takiego Arnphiprion per-cula. Wielkie, różnobarwne plamy rozcinają optycznie sylwetkę 1 ewentualny napastnik widzi kilka plam zamiast jednej ryby. Efekt potęguje się, jeżeli niektóre plamy są podobnego koloru, co gałęzie korali w tle. To samo zjawisko stosuje się, malując pojazdy wojskowe w tzw. panterkę, a wśród lądowych zwierząt wykorzystują je zebry, tygrysy, lamparty czy kopytne z puszcz tropikalnych, o charakterystycznym umaszczeniu, rudobrą-

Posted in zoologia | Leave a comment

Oczy form głębinowych.

Oczy form głębokowodnych bywają olbrzymie, a gdy nie da się już zwiększyć ich bardziej, że względu na ogólne proporcje ciała, powstają słynne oczy cylindryczne (mniej właściwie zwane teleskopowymi) głębi nowych ryb, jak topornik (Argyrope-lecus) i głowonogów, jak Amphitretus pelagicus. Takie oczy stanowią jakby fragment czy wycinek oka bardzo wielkiego, gdzie całe światło, chwycone przez olbrzymią źrenicę i skupione przez olbrzymią soczewkę, pada na niewielką siatkówkę dając większe natężenie na jednostkę powierzchni. Niezwykłe oczy głębinowych małżoraczków obywają się bez soczewek, działają na zasadzie obiektywu zwierciadlanego. Oko przypomina kształtem reflektor samochodowy i podobnie też jego dno jest zwierciadłem. Wewnątrz oka, tam, gdzie żarówka w reflektorze, leży jego „siatkówka” — niewielka światłoczuła pałecz-
41
r
ka, na której skupia się całe światło, które wpada do oka. To już właściwie nie jest oko, bo nie może ono tworzyć żadnych obrazów. To jest niezwykle czuły aparat do wykrywania światła i kierunku, skąd ono pada.
Nie należy zresztą zapominać, że w strefie głębokiego cienia żyje wiele ryb ślepych, z uwstecznionymi oczami lub całkowicie ich pozbawionych (Ipnops murrayi, płaszczka Benthoba-this moresbyl i In.). Istnieje nawet ślepa, o uwstecznionych oczach, głębinowa ośmiornica Cirrothauma murrayi, jedyny ślepy głowonóg, a także dużo ślepych skorupiaków. Wielu badaczy zresztą zastanawia się nad przydatnością wzroku w głębinach, skoro gatunki ślepe I widzące żyją tam obok siebie i najwyraźniej jedne i drugie radzą sobie równie dobrze.
Lu mlnescencja
Zdolność świecenia, chociaż dość rzadka, jest spotykana wśród wielu grup zwierząt. Prawie każdy zna nasze rodzime świetliki, czyli robaczki świętojańskie, ożywiające pogodną noc letnią. W krajach podzwrotnikowych żyją znacznie od nich okazalsze, świecące sprężyki (Elateridae) z rodzajów np. Pyro-phorus lub Photophorus. Świecić potrafią również bakterie i dlatego właśnie świeci próchno w dziuplach starych drzew.
W morzu świecenie organizmów, czyli luminescencja, jest nieporównanie bardziej rozpowszechniona. Wielkie wrażenie wywiera świecenie morza, spowodowane przez nocoświetlika (Noctlluca miliarfs). Jak na pierwotniaka jest to olbrzym, bo jego kuliste ciało ma średnicę 0,3—1 mm. Świeci najjaśniej kiedy zostanie czymś podrażniony, na przykład wzburzeniem wody. Niezapomniany widok stanowi cicha, spokojna noc, kiedy za łodzią zostaje długa, zielonkawo świecąca smuga, każde zanurzenie wioseł powoduje istne gejzery światła, a przepływająca ryba wydaje się być kometą z jaskrawo świecącym łbem i długim ciągnącym się warkoczem coraz to słabszego światła.
Rzuca się w oczy, że odsetek istot świecących rośnie wraz z głębokością, w miarę jak maleje ilość dostępnego światła dziennego. Strefa mroku to prawdziwe królestwo zwierząt świecących. Świecą dziesiątki gatunków ryb, skorupiaki, ka-łamarnice, wieloszczety, meduzy, rurkopławy. Świecą piórów-ki (Pennatula), żebropławy, sprzągle i wiele innych. Kałamar-nice potrafią wystrzykiwać obłoki świecącej substancji podobnie, jak w jasnych, płytkich wodach ich kuzynki wystrzykiwały czernldło z worka czernidłowego. Podobne obłoki świecącego śluzu wystrzy kują skorupiaki Hoplophorus czy Spinlcauda. Czasem obłoki takie świecą równomiernie, czasem są tak przetka-
42
ne iskierkami i gwiazdkami, że William Beebe przyrównywał je do choinkowych zimnych ogni. Nawet ryby miewają podobne umiejętności. Przedstawiciele rodziny Searsidae mają w skórze grzbietu gruczoł, z którego wydostaje się świecąca wydzielina, jeżeli rybę coś zaniepokoi.
Częściej jednak na ciele zwierzęcia rozrzucone są narządy świetlne, fotofory, tworzące jakby konstelacje gwiazd na tle ciemnej skóry, co widać wyraźnie np. u niewielkiej, parocen-tymetrowej kałamarnicy Lycoteuthis diadema z głębokości 1200 metrów.
Proces produkcji światła jest podobny u różnych organizmów, zupełnie ze sobą niespokrewnionych. Polega ona na powolnym utlenianiu substancji lipid owej — lucyferyny przez enzym lucyferazę i odznacza się niezwykłą wręcz wydajnością. We wszystkich urządzeniach oświetlających, skonstruowanych przez człowieka, olbrzymia większość dostarczanej energii zamienia się w bezużyteczne, w tym przypadku, ciepło. Dla sprawdzenia wystarczy dotknąć zapalonej żarówki. W narządach świetlnych zwierząt, czyli fotoforach 98%, a być może nawet więcej energii przekształca się w światło. Ilości ciepła są za-niedbywalnie małe.
fj^ni««,v r »» Mi 111 w >II vii v-.
U wielu grup zwierząt napotyka się fotofory dwu różnych typów. W jednym wydzielanie światła jest dziełem samych zwierząt. fotofor jest rodzajem gruczołu. Natężenie światła, a często także i jego barwa, są regulowane za pomocą sygnałów nerwowych albo hormonalnych. Inny typ fotoforów to jakby zagłębienia w ciele, gdzie na substancji wydzielanej przez zwierzę żyją symbiotyczne, świecące bakterie. Bakterie świecą światłem stałym i zwierzę nie może go zmieniać.
Wydaje się jednak, że dowolna regulacja wydzielanego światła ma wielkie znaczenie biologiczne i stąd fotofory są często obudowane całymi zespołami urządzeń dodatkowych. Mogą to być powierzchnie odbijające lub skupiające światło, a przypominające reflektory. Funkcję skupiania światła w jeden silny snop mogą spełniać specjalne soczewki. Cały narząd może być poruszany mięśniami i kierować snop światła w dowolnie wybrane miejsce. Zwierzęta świecące światłem bakteryjnym tworzą przedziwne struktury, które im umożliwiają swobodne operowanie światłem. Rozliczne, poruszane mięśniami przesłony, czasem barwne, cienkie i przejrzyste, czasem grube i ciemne, pozwalają na zmianę barwy i na dowolne zapalanie i gaszenie, bądź przyćmiewanie świateł.
Ryby miewają narządy świetlne umieszczone w narządach wewnętrznych, skąd światło wydostaje się poprzez półprzej-
rzyste powłoki ciała lub specjalne przejrzyste okienka. Wyjątkowym dziwadłem jest czterocentymetrowa rybka Op/stho-proctus soleatus. Narząd świetlny leży w kieszonce w górnej części jelita odbytowego. Stąd światło skupione przez odpowiednią soczewkę biegnie do przodu jakby przewodem w postaci grubej pałeczki szklistej substancji, leżącej wzdłuż jamy brzusznej, na jej dnie, pod trzewiami. Następnie ze ścianek tego przewodu prześwieca przez brzuszną powierzchnię ciała. Inne ryby są całkowicie pokryte tysiącami mikroskopijnych fotoforów, każdy złożony z kilku zaledwie komórek, tak, że cała powierzchnia ciała świeci równomiernie, jak w przypadku tmijowca (Chaullodus).
Zarówno u ryb, jak i u skorupiaków zdarzają się fotofory rzucające silny snop skoncentrowanego światła, związane strukturalnie z oczami, tak, że poruszają się wraz z nimi. Takie urządzenia stosunkowo łatwo zrozumieć. Jeżeli pole widzenia pokrywa się z polem oświetlanym przez fotofory, zwierzę, kierując wzrok na określony obiekt, tym samym oświetla go, podobnie jak polujący nocą myśliwy, który przymocowuje do lufy sżtucera silną latarkę, świecącą wzdłuż linii strzału.

Eufauzje oprócz takich fotoforów mają dodatkowo po parze nieco słabszych, leżących na segmentach odwłoka. Jeżeli podwiną odwłok łukowato pod siebie, strugi światła z poszczególnych źródeł skupią się przed zwierzęciem, oświetlając dokładnie przestrzeń w zasięgu możliwego ataku.
Ale co tu począć z narządami świetlnymi, skierowanymi do wnętrza oka!?. Wydawałoby się, że mogą tylko oślepiać swego posiadacza i działać na jego szkodę. A jednak są takie i wobec tego muszą spełniać jakąś funkcję biologicznie użyteczną. Prawdopodobnie zwierzę zapala takie fotofory, małe i słabe, na krótką chwilę przed włączeniem głównych, silnych świateł, aby oczy zdążyły się przyzwyczaić. Być może służą mu one za wzorce, z którymi porównuje barwę i natężenie światła z innych źródeł. A może jest jeszcze inaczej?
Wiemy bardzo wiele o budowie narządów świetlnych i o Ich występowaniu u zwierząt. W jaskrawym natomiast kontraście do tego, współczesna wiedza o roli biluminescencji w życiu zwierząt jest żenująco skromna, oparta przeważnie na domysłach. Nic dziwnego, łatwiej pokroić i zbadać trupa złowionej ryby głębinowej niż hodować ją i obserwować w akwarium, a długotrwałe metodyczne obserwacje w naturze są jeszcze ciągle nowością i rzadkością.
Wydaje się prawdopodobne, że w głębinach, gdzie zwierząt jest mało i spotkanie osobnika płci przeciwnej zdarza się rzadko.

Posted in zoologia | Leave a comment

Rozmieszczenie organizmów w oceanach.

Światło wpływa na rozmieszczenie większości organizmów morskich. O dużych glonach, rosnących na dnie była już mowa przy opisie stref świetlnych. Tutaj wspomnę dwie tylko grupy organizmów, których rozmieszczenie jest szczególnie ważne, bądź szczególnie ciekawe.
Fitoplankton
Aczkolwiek mikroskopijne okrzemki czy bruzdnice wyglądają niepozornie przy olbrzymich brunatnicach i innych przybrzeżnych glonach, to one właśnie produkują prawie całą materię organiczną wód morskich. Nawet największe glony rosną tylko wąziuteńkim, w skali Ziemi, pasemkiem wokół brzegów, a najmniejsze, jednokomórkowe rośliny, stanowiące fitoplankton, zasiedlają całą gigantyczną powierzchnię wód morskich i karmią, bezpośrednio lub pośrednio, wszystko, co żyje w morzu.
uiu uryuiii/.mułv    pcmc łmunw jiviicv.i,ne
Jest niekorzystne lub wręcz zobójcze. Dokładnie pod tym względem badany gatunek okrzemki, wzmiankowana już Cosdnodiscus excentricus, przy nadmiernym oświetleniu przejawia reakcję obronną, znaną zresztą i wśród roślin wyższych. Skupia mianowicie chloroplasty w jedną bryłkę, tak żeby się nawzajem osłaniały i absorbowały jak najmniej światła. Otóż reakcja taka występuje już przy natężeniu światła panującym w czystej wodzie, w południe, na głębokości 10—20 m. W tych warunkach organizm prawie nie przejawia fotosyntezy. Dopiero głębiej czuje się lepiej i asymiluje, na pewnej głębokości optymalnej notuje się największe nasilenie fotosyntezy, a jeszcze dalej w głąb intensywność tego procesu równomiernie spada, wraz ze spadającą ilością dostępnej energii świetlnej, aż do omawianego już poziomu równowagi między fotosyntezą i oddychaniem. Głębokość optymalna, na której asymilacja przebiega najbardziej intensywnie zmienia się znacinie, wraz ze zmianami w penetracji światła. W Kanale La Manche stwierdzono największe nasilenie fotosyntezy już na głębokości 5 m, w Morzu Sargassowym aż na 80 m!
Grubość warstwy wody, w której intensywnie rozwija się fitoplankton jest w wodach tropikalnych duża, może sięgać nawet głębokości 200 m, w wodach chłodniejszych wynosi znacznie mniej. Za to w tej cieńszej warstwie w morzach chłodnych liczba organizmów fitoplanktonowych w jednostce objętości wody może być dziesięcio-, a nawet stokrotnie wyższa.
38
Korale rafotwórcze
Zdawałoby się, że korale rafotwórcze (Madreporaria) mało majq wspólnego z fltoplanktonem I z głębokością penetracji Światła. A jednak I tutaj znajdą się pewne powiązania. Otóż, w ciałach prawie wszystkich korali madreporowych żyją licznie jednokomórkowe, symbiotyczne glony, znane jako zoo-ksantelle. Asymilując wydalany przez polipy dwutlenek węgla, oddają im w zamian tlen, ponadto od razu na miejscu w tkankach gospodarza, zużywają szkodliwe dlań produkty jego przemiany materii — związki fosforowe i azotowe, wreszcie dostarczają mu wytworzonych przez siebie cukrów, tłuszczów, aminokwasów, a zapewne i innych substancji. Koral odwzajemnia się dostawami takich związków, których nie umieją wytwarzać glony.
Zooksantelle nie mogą żyć samodzielnie. Korale, które eksperymentalnie pozbawiono zooksantelli żyły nadal i rozwijały się, ale znacznie słabiej niż poprzednio. Korale żyjące w symbiozie z zooksantellami rzadko schodzą poniżej 50 m głębokości, a w dodatku stwierdzono wyraźną zależność między przejrzystością wody i zasięgiem korali w głąb. Im więcej dochodzi światła, tym głębiej rozwijają się korale. Rozmieszczenie korali kontroluje więc ten sam czynnik fizyczny,
BUDOWA I FUNKCJE ZWIERZĄT Wzrok
Zjawiska związane z widzeniem w morzu rozpadają się na dwie główne grupy. Jedna, to zjawiska uzależnione od małej przejrzystości wody, druga łączy wszystko, co wiąże się z ilością światła dostępnego na danej głębokości.
Woda jest wielokrotnie mniej przejrzysta od powietrza. Panoramę Tatr widać ze szczytu Turbacza jak na dłoni, chociaż obserwatora dzieli od nich warstwa powietrza grubości 40 000 m. W wodzie, nawet w czystej wodzie morskiej, rzadko widać cokolwiek dalej niż na 30 m, a zwykle zasięg wzroku jest jeszcze mniejszy. Zwierzęta morskie są więc z zasady krótkowidzami, co wyciska charakterystyczne piętno na ich obyczajach. Atak morskiego drapieżcy to zwykle krótki, błyskawiczny skok, często z ukrycia, zawsze z małej odległości, rzędu centymetrów lub co najwyżej niewielu metrów. Jeden rzut naprzód I koniec. Udało się albo nie. Trwało sekundę. Nie znajdzie się w morzu odpowiednika stada likaonów, ścigających po sawannie antylopę przez długie minuty i dziesiątki minut.
39
Podobnie zresztą i ofiara, aby się uratować, nie musi być L wytrwałym biegaczem jak zając, jeleń czy zebra. Wystarczy jeden zryw, o ułamek sekundy wcześniejszy, o parę centy-metrów dłuższy. Zagrożone kałamarnice i ośmiornice wystrzykują zawartość worka czernidłowego. Ciemny barwnik tworzy w wodzie brązowy obłok, osłaniający uciekającego głowonoga przed napastnikiem. W morzu to wystarcza. Na kjdzie, uciekającej gazeli nie na wiele się przyda, jeżeli na parę sekund zasłoni ją napotkana kępa krzaków.
Natężenie światła, w którym zwierzęta muszą widzieć, powoduje określone modyfikacje w budowie oczu. Pod tym względem stosunkowo najlepiej zbadane są ryby.
Gatunki dzienne, polujące blisko powierzchni na szybką i zwinną zdobycz, tuńczyki, makrele, barrakudy, stylem łowów najbardziej przypominają szybkonogich drapieżców lądowych. Ale ryby słabo umieją poruszać oczami, a głowa jest zupełnie nieruchoma, więc trudno im rozglądać się za ściganą ofiarą, która właśnie zrobiła unik w bok. Wobec tego ich oczy
majq bardzo dużo czopków, rozłożonych w postaci regularnej mozaiki po całej siatkówce. Oko widzi ostro I to bardzo ostro wszystko dookoła, równocześnie w całym polu widzenia. Takie oczy najbardziej precyzyjnie umieją spostrzegać ruch widzianego obiektu. Na dolnej i tylnej ścianie oka czopki leżą Jeszcze trochę gęściej, z czego wynika, że oko widzi jeszcze nieco ostrzej w przód I do góry. Prawdopodobnie najczęściej atakują zdobycz od dołu.
Planktonożercy najwidoczniej atakują podobnie, bo w o-czach śledziowatych też na dole I z tyłu oka czopków jest więcej. Ponieważ jednak zwierzęta planktonowe nie poruszają się tak gwałtownie i tak szybko jak pokarm większych drapieżców, oczy planktonożerców działają nieco odmiennie. Mają określone rejony dużego zagęszczenia czopków, czyli dużej ostrości widzenia, natomiast w całej reszcie siatkówki czopków jest mało, co oznacza, że reszta pola widzenia jest spostrzegana nieostro.
Ostatni etap tego prawidłowego ciągu stanowią flądry (Pleuronectes), babki (Gobiidae) czy kurki morskie (Trigla). Żerują w dzień nad dnem, żywiąc się zwierzętami małymi i już
całkiem nieruchawymi. Wobec tego mają na górnej ścianie oka ^ zagęszczone skupienie czopków, przypominające plamkę żółtą z oka ludzkiego, a reszta siatkówki jest w czopki uboga. Zwierzęta widzą dookoła niezbyt ostro, natomiast bardzo ostro rozpoznają obiekt, na który właśnie skierują wzrok. W naturalnym położeniu widzą najostrzej w dół, w stronę dna.
Zupełnie inaczej wygląda budowa oczu, które mają służyć przy bardzo słabym oświetleniu. Warto podkreślić, że ta budowa jest podobna u ryb głębinowych I u gatunków żyjących w płytkich, ale mętnych wodach, a także u gatunków żerujących nocą.) Sola (Solca solea) żyje na dnie Morza Północnego na głębokościach 20—50 m i żeruje wyłącznie nocą. Żabnica (Łop/liusJ zamieszkuje morza szelfowe całej Europy i także jest zwierzęciem dennym i nocnym. U obydwu siatkówka oka zawiera niewiele czopków, bez śladu mozaikowego uporządkowania. Narzuca się wniosek, że ryby te widzą nieostro, gdyż przy łowach nie posługują się wzrokiem. Za to liczba pręcików jest wyższa niż u ryb dziennych, dając znaczniejszą światłoczułość oka.
Ryby ciemnych głębin częstokroć mają w siatkówkach wyłącznie pręciki, przy czym
z jednym włóknem nerwowym łączy się wiele pręcików, co jeszcze bardziej wzmaga wrażliwość.1 W oczach tego typu ostrość widzenia została zatracona niemali całkowicie na rzecz wysokiej czułości. Wedle oceny niektórych badaczy ryby głębokowodne mają oo.y stokroć bardziej wrażliwe na światło od oczu ludzkich. Dalsze udoskonalenia to wysoki stopień absorpcji światła wpadającego do oczu, który sięga 75%, a u ryb głębokowodnych nawet 90% (dla człowieka około 30%), a więc lepsze wykorzystanie dostępnej energii świetlnej.

Posted in zoologia | Leave a comment

Widnokręgi

Pamiętać należy jeszcze, że wysokość słońca nad widnokręgi er- zależy o<J pory dna i wobec tego rcno i wieczorem znaczcie mniejszy procent światka dostaje się pod wodę niż w południe. Pozę tym w strefie międzyzwrotnikowej przez cały rok długość dric jest prawie stcła. słońce wzbija się wysoko i różnice sezonowe są niewielkie. W strefie umiarkowanej są wyraźnie zaznaczone różnice między latem, kiedy słońce jest wysoko i dzień długi, a zimą, kiedy jest odwrotnie. No i wreszcie w okolicach podbiegunowych mamy okres wielomiesięcznej, nieprzerwanej lub prawie nieprzerwanej nocy zimowej i okres nieprzerwanego, letniego dnia. Na dobitkę promienie padające ukośnie, nawet, jeśli wnikną do wody, działają słabiej, bo, aby dotrzeć na tę samą głębokość, muszą przebić się przez grubszą warstwę wody, niż promienie pionowe.
Wzburzenie morza, falowanie, powoduje nowe straty światła na powierzchni. Są one oceniane na dalsze 10 — 15% energii padającej na wodę. Poza tym przy silnie wzburzonym morzu, na powierzchni tworzy się piana, a woda jest zmieszana z pęcherzykami powietrza, od których światło odbija się i rozprasza.
W ten sposób doszliśmy do strat wywołanych przez substancje zawieszone w wodzie. Zawiesiny absorbują i rozpraszają światło, woda staje się mniej przejrzysta.
Zawiesiny bywają różnego pochodzenia. W płytkich wodach przybrzeżnych sztormy mogą poruszać leżący na dnie muł. Wielkie rzeki wnoszą do morza wielkie ilości mętów. Blisko brzegów przejrzystość wody jest zawsze znacznie niższa niż na otwartym oceanie. Najdrobniejsze rośliny i zwierzęta zawieszone w wodzie, fito- i Zooplankton, stanowią także zawiesinę, absorbującą i rozpraszającą światło. Wody podbiegunowe są żyzne, obfitują w plankton, wody tropikalne są znacznie uboższe, planktonu jest mniej. Przejrzystość wód podbiegunowych jest więc niska, tropikalnych wysoka. Proszę zauważyć, że ten czynnik wspomaga zależność przenikania światła od szerokości geograficznej. Czyli, że blisko równika światło sięga znacznie głębiej niż w strefie umiarkowanej, a tam głębiej niż w okolicach podbiegunowych.
Jeszcze jedno zjawisko przebiega całkiem inaczej w różnych szerokościach geograficznych. W tropikach warunki świetlne są prawie stałe przez cały rok, a więc liczebność planktonu roślinnego i, co z tego wynika, przejrzystość wody, są też prawie stałe. Za to w strefie umiarkowanej i zimnej są pory roku. Zimą światła jest mało. więc i planktonu mało. woda bar-
33

dziej przejrzysta. W lecie intensywniejsze naświetlenie powoduje wielki rozwój fitoplanktonu, spadek przejrzystości i spa. dek natężenia światła w większych głębokościach. Wielkie wahania liczebności planktonu i przejrzystości wody są bardzo charakterystyczne dla obszarów umiarkowanych i zimnych. Na oświetlenie wód głębszych wpływają one odwrotnie niż wy. sokość słońca i długość dnia, zmniejszając zakres wahań.
Starym i prostym narzędziem pomiaru przejrzystości wód jest krążek Secchiego. Kolista, biała płytka, opuszczana na linie pod wodę, po pewnym czasie ginie z oczu, a następnie znów się pojawia, kiedy ją wyciągamy. Głębokość, na jakiej to się dzieje, jest miarą przejrzystości wody. Jeziora i rzeki są mało przejrzyste. Zdarza się, że przejrzystość ich wynosi 1 m zanurzenia krążka Secchiego. W Bałtyku notuje się zwykle ok. 13 m, na Morzu Północnym 20 m, w Morzu Śródziemnym 33 m, a wyjątkowo nawet do 60 m. Największa głębokość została stwierdzona w niezwykle przejrzystym Morzu Sargassowym i wynosiła 66 m. W braku bardziej precyzyjnych metod usiłowano dawniej wyliczać z takich danych, jak głęboko docierc światło, ale trzeba tu było czynić zbyt wiele ryzykownych za łożeń, aby wynik miał jakąś wartość. Najlepiej pozostać prz) określaniu liczby metrów zanurzenia krążka Secchiego i trak tować je jako miarę prymitywną wprawdzie i jedynie orienta cyjną, ale za to bardzo prostą i łatwą do otrzymania. Obecni« krążek Secchiego został już prawie zapomniany. Za pomoa wysokoczułych przyrządów fotometrycznych określa się bez względne natężenie światła na badanej głębokości, a następni wyraża je w procentach natężenia światła nad powierzchnie Miarą przejrzystości wody jest głębokość, na której świat) zostaje zredukowane stokrotnie.
_4X1_:_______* A * -    . -
zostaje zreQUKUTfuiic ai«M vi-m«..
W porcie Woods Hole, na atlantyckim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, gdzie znajduje się jedna z najpoważniejszych stacji oceanograficznych stwierdzono spadek do 1% światło powierzchniowego już na ośmiu metrach. Warto zauważyć, że jest to dokładnie tyle samo, co w najbardziej przejrzystym jeziorze świata, Crystal Lake w stanie Wisconsin, w Stanach Zjednoczonych. Na otwartym oceanie tę wartość notuje się zwykle około 50—80 metrów. W Morzu Sargassowym natężenie światła spada do 1% dopiero po przejściu przez warstwę 149 metrów wody.
Napoczqtku lat trzydziestych naszego stulecia słynny oceanograf amerykański William Beebe dokonywał swoich pionierskich badań, zanurzajqc się w opuszczanej na linach stalowej kuli — batysferze. W czystych wodach oceanicznych dos-
34
trzegał on jeszcze ślady światła na głębokości 579 m, na 610 m stwierdzał absolutną ciemność. Czułe materiały fotograficzne, eksponowane przez 80 minut na głębokości 1000 m wykazywały jeszcze obecność światła. Głębiej, na 1700 m, po dwugodzinnej ekspozycji, materiał światłoczuły pozostawał nie zmieniony. Trudno jednak przyjąć tę wartość za jakąś bezwzględną granicę docierania światła. Nie znam wyników żadnych odpowiednich badań, ale biorąc na zdrowy rozsądek wydaje się, że gdyby użyć skrajnie wysokoczułych materiałów i wystawiać je np. na cztery doby, można by wykryć obecność światła jeszcze znacznie niżej. Dla rozważań nad życiem mórz nie miałoby to jednak większej wartości. Nie jest ważne bowiem, jak głęboko światło w ogóle dociera, ale na jakich głębokościach jego natężenie jest dostateczne dla fotosyntezy i dla widzenia.
Barwa
Woda jest niejednakowo przejrzysta dla różnych długości fal świetlnych, dla różnych barw światła. Najsilniej pochłaniane sq promienie z krańców widma, podczerwone, czerwone i pomarańczowe z jednej, a nadfioletowe, fioletowe I częściowo niebieskie z drugiej. Podczerwień i nadfiolet praktycznie w ogóle nie wchodzą w rachubę, poza najcieńszą warstewką przypowierzchniową. Barwa światła penetrującego najgłębiej zależy od czystości wody. W czystych i przejrzystych wodach otwartego ocean« najgłębiej sięga światło niebieskozielone, jest ono pochłaniane najsłabiej. Bardziej zanieczyszczone, żyzne wody przybrzeżne przepuszczają najgłębiej światło żółtozielone.
Woda nie tylko pochłania światło, ale je także rozprasza. Z tego rozproszonego światła część wydostaje się z wody i dociera do naszych oczu jako barwa morza. Rozproszone promienie czerwone i fioletowe nie będą mogły wydostać się z wody. bo zostaną pochłonięte po drodze. Dlatego morze nie bywa czerwone. Na zewnątrz wydostają się tylko te promienie, które mają największą przenikliwość, niebieskozielone z wód ubogich, a żółtozielone z wód żyznych. Ponieważ powierzchnia morza odbija też błękit nićba, efekt wzrokowy będzie przesunięty w stronę barwy niebieskiej.
Kolor Morza Sargassowego, Śródziemnego czy Czerwonego widzimy jako wspaniały głęboki lazur, podczas gdy Morze Północne jest zielone, o ile ciężkie chmury nie uczynią go burooło-wianym. Podchwycili to Francuzi, którzy mówią o Lazurowym Wybrzeżu nad Morzem Śródziemnym i o Szmaragdowym Wybrzeżu nad Atlantykiem.
Strefy świetlne
Tradycyjnie wyróżnia się trzy strefy świetlne. Pierwszą, najpłytszą jest strefa eufotyczna. czyli prześwietlona, gdzie mogą bytować rośliny fotosyntetyzujące. Druga, dysfotyczna, zwana też strefą światła rozproszonego lub strefą cienia, umożliwia widzenie. Trzecia strefa, afotyczna jest strefą ciemności. Nietrudno zdać sobie sprawę, że wyróżnienie tych stref jest sprawą najzupełniej umowną chociażby dlatego, że natężenie światła spada w sposób ciągły. Nie ma w morzu żadnej płaszczyzny granicznej, której można by dotknąć.
Pewną wartością graniczną jest tzw. głębokość równowagi, na której rośliny wyzwalają przy fotosyntezie tyle samo tlenu, ile go zużywają do oddychania. Znaczy to, że produkują tyle samo substancji organicznej, ile jej przy oddychaniu spalają. Powyżej mogą gromadzić zapasy, rosnąć, rozmnażać się; poniżej muszą zużywać materię własnego ciała i wreszcie zginąć. Tę linię równowagi należałoby przyjąć za granicę strefy eufo-tycznej. W Morzu Sargassowym leży ona prawdopodobnie na 100 m. W Kanale La Manche, co prawda dla jednego tylko gatunku okrzemki Coscinodiscus exentricus stwierdzono, że linia równowagi przebiega na głębokości 45 m. Rośliny większe, zakotwiczone na dnie morskim, zielenice, brunatnice i krasno-rosty nader rzadko sięgają głębi 50 m, często zarośla ich kończą się już na kilkunastu, a nawet kilku metrach. Niemniej trafiają się przypadki trudne do wyjaśnienia, jak obecność glonów, rosnących na dnie koło Capri, na głębokości 130 m. Stwierdzono także, że młode osobniki gigantycznych pacyficznych brunatnie z rodzajów Macrocystls (do 300 metrów długości plechy). Nereocystis i Alarla rozpoczynają życie na dnie poniżej linii równowagi. Powinny tam zginąć, a przecież rosną i rozwijają się. na przekór prawom natury, przynajmniej tym. które dotychczas poznaliśmy.

Podobnie trudno byłoby określić granicę głębokości, do której zwierzęta mogą się posługiwać wzrokiem, korzystajqc ze światła słonecznego. Jeśliby uznać Williama Beebe’a za zwierzę doświadczalne, granica strefy dysfotycznej i afotycznej znajdzie się na głębokości ok. 600 m. Niektórzy badacze na podstawie budowy i fizjologii oczu zwierząt sqdzq, że w czystej wodzie ryby mogą widzieć jeszcze na 900 — 1000 metrach. Oczy skorupiaków miałyby być jeszcze bardziej wrażliwe, byłyby one zdolne do widzenia w głębinie 1100 m, a według innych autorów, nawet na 1500 m, co wydaje się już mocno problematyczne. Niestety, zbyt wiele problematycznych danych okazało
36
się z czasem faktami, żeby móc takie zdania skwitować wzruszeniem ramion.
Nadto, głębokość poszczególnych stref zależy od wszystkich naraz czynników, kontrolujących przenikanie światła w głąb morza, których to czynników zmienność była już powyżej opisana. Toteż trudno się dziwić, że dolną granicę strefy eufo-tycznej różni autorzy umieszczają na głębokości 30, 80 albo 100 m. Dolna granica strefy dysfotycznej bywa podawana jako 200, 500, a nawet 1700 m! Trzeba więc pamiętać, że te strefy stanowią tylko dogodne określania robocze, a spór o ich dokładne granice miałby sensu niewiele. Praktycznie stosuje się raczej dane ścisłe, a więc współczynniki absorpcji światła, izofoty, czyli linie równego natężenia światła lub linie równowagi biologicznej.
W pogodną, księżycową noc w czasie pełni widzimy wszystko bardzo dokładnie, mówimy, że jest jasno jak w dzień, gdyż oko może zmieniać swoją wrażliwość w ogromnym zakresie, niedostępnym dla żadnego przyrządu porównywalnej wielkości. W rzeczywistości natężenie światła księżycowego jest rzędu jednej milionowej światła słonecznego. W bardzo przejrzystej wodzie, która redukuje światło do jednej setnej co każde 50 m, okaże się, że już na głębokości 150 m warunki oświetlenia w dzień są takie same jak na powierzchni w noc księżycową. Rzecz jasna, wszystkie te wartości są o wiele za niskie dla roślin fotosyntetyzujących, ale wystarczają, aby zwierzęta mogły widzieć. Zwierzę, które będzje wędrować dniem w głąb, a nocą ku powierzchni, może przez większą część doby bytować w prawie stałym świetle.
A jeżeli weźmiemy pod uwagę podbiegunową zimę, gdy słońce jest bardzo nisko, a księżyc w pełni bardzo wysoko, może się okazać na przekór pozorom, że na pewnej głębokości światło słońca w południe i księżyca, stojącego w zenicie, są równie silne, głębiej zaś światło księżycowe jest silniejsze. Czyli, że o północy jest jaśniej niż w południe. Już pod 60″ szerokości północnej w środku zimy, zrównoważenie światła słonecznego i księżycowego następuje na głębokości 200 m. Jak się wyraził Hilary B. Moore, profesor ekologii morskiej z U-niwersytecu Miami — „warunki świetlne w morzach nie są po prostu osłabionym wydaniem stosunków na powierzchni, ale czymś zupełnie odmiennym i nader złożonym”

Posted in zoologia | Leave a comment

Ilość światła przenikającego do wody

Wiele morskich zwierząt wyrzuca jaja i plemniki wprost do wody, do otaczającego środowiska. Naturalnie tym więcej jaj zostanie zapłodnionych, im bardziej będą w wodzie zagęszczone i jaja, i plemniki. Jedne i drugie powinny być zagęszczone w tym samym czasie I miejscu. Dla gatunku jest więc korzystne, jeżeli wszystkie samce i samice równocześnie dojrzewają i równocześnie oddają do wody jaja i spermę. Ryby rozwinęły w tym celu cały rytuał tarła. Samce i samice zbierają się w określonych miejscach, rozpoznają swoją gotowość po określonym ubarwieniu godowym, po czym samice składają ikrę, a samce niezwłocznie zapładniają ją, polewając spermą.
A co mają robić bezkręgowce? I one mają swoje sposoby. Klasycznym, od dawna znanym przykładem jest wieloszczet palolo (Eunice vir¡dis) z Pacyfiku. Żyje on na dnie wśród raf koralowych. Latem w połowie długości ciała pojawia się strefa twórcza, w której powstają liczne nowe segmenty, a wreszcie nowa głowa. W tym stadium jest to już właściwie dwoje zwierząt,połączonych jeszcze, jedno za drugim. Są one zupełnie do siebie niepodobne. Osobnik przedni jest właściwie bezpłciowy, tylny zaś jest samcem lub samicą, o licznych i wielkich narządach rozrodczych, wypełniających prawie całe wnętrze ciała. Ponadto dobrze rozwinięte, płetwowate para-podia umożliwiają mu sprawne pływanie. Jesienią oba osobniki rozdzielają się. Przedni pozostaje na dnie i dalej pędzi
__i__
monotonny żywot wsroa rar. lyiny Dierze udział w godach.
Wokół wysp Samoa, Fidżi, Tonga raz do roku, bez żadnych poprzedzających oznak, podczas drugie) kwadry księżyca, przypadające) w końcu października lub początku listopada, tuż przed świtem pojawiają się’na powierzchni nieprzeliczone masy dojrzałych płciowo samców I samic. Napęczniałe jajami I plemnikami do granic możliwości rozpoczynają spazmatyczny taniec godowy. O świcie, wśród gwałtownych skurczów pękają I z dał Ich produkty płciowe wypływają do wody, gdzie następuje zapłodnienie. Same zwierzęta, opadając na dno, stają się pożywieniem drapieżników i trupojadów.
Dla mieszkańców wysp ten okres jest czymś w rodzaju święta narodowego. Wszyscy zdolni do pracy wypływają łodziami na morze i wprost koszykami poławiają ogromne ilości palolo na doroczną ucztę.
Mniej liczne palolo atlantyckie (Eunice fucata) roi się

e, Jeżeli    I    Pełnia księżyca, o wschodzie księżyca, to pachnie magią, równo-    I    Brak tylko zaklęć czarownic, czarnego kota i krwi nietoperza, w tym    I    Nic z tych rzeczy. W okresie kwadry lub pełni księżyca przypływ ►kreślo-    j    ma ^ prostu określoną wysokość i ciśnienie wody jest też określonym    ione, właśnie takie, które dojrzałe wieloszczety odbierają jako i samce    sygnał: Już czas!
A my odbieramy obraz fascynującego misterium płci, gdy sosoby.    j    pod gorącym niebem południa, wysrebrzone księżycem morze oszczet    i    roi się od oszalałych w godowym tańcu robaków, ród raf    ,    Do roku 1984 nikt nie posądziłby korali o obyczaje płciowe via się    podobne do paolo i wawo. W marcu tego roku Peter Warrlson menty,    2 kolegami opublikowali w „Science” wyniki swoich badań iści wie    »    na Wielkiej Rafie Barierowej w okolicy 147—149° długości geo->nezu-    i    graficznej wschodniej i 19° szerokości południowej. Stwierdzili iściwie    ;    oni, że większość korali wypuszcza komórki płciowe na zew-i wiel-    | _ nątrz sklejone w postaci grudek, które wypływają na powie-’ całe    t    rzchnię, tam rozpadają się i uwalniają jaja oraz plemniki, para-    ;    które dziarsko biorą się do zapładniania. Jakby nie dość było osob-    podobieństw, większość korali tego regionu wypuszcza wszy-pędzi    i    stkie gamety tylko w ciągu jednej lub dwu nocy w roku. Jest dach.    to ta czwarta lub piąta noc po pełni, przypadającej w okresie _^^WLfeyj^^^^^^^Mhfciiwnłfc« Ho grudnia!_
Istnieje co prawda pogląd, kwestionujący rolę ciśnienia, bo śródziemnomorskie wieloszczety również odbywają gody w porze określanej fazą księżyca, a przecież pływy na Morzu Śródziemnym są wysokości zaledwie kilkunastu centymetrów. Być może nauczyły się one odczuwać nawet tak małe różnice ciśnienia, a może wytworzyły inny mechanizm zegarowy, zachowujący taki sam rytm np. oparty na świetle księżycowym. Ó koralach na razie nic nie wiadomo, ale trwają badania nad rolą światła księżycowego, jako sygnału, wedle którego różne zwierzęta sterują swymi sprawami, i zapowiadają się ciekawie.
Światło
We wszystkich podręcznikach oceanografii bardzo wiele uwagi poświęca się roli światła i jego wpływowi na życie mórz i oceanów. Nic w tym dziwnego, jeśli się zważy, że wszelki byt
31
żywy opiera się na produkcji substancji organicznej z nieorganicznej» na fotosyntezie. Podstawą wyżywienia każdej biocenozy, wszystkich jej części składowych, sq rośliny fotosy ntetyzu-jqce, czyli w ostatecznym rachunku światło. A w głębinach oceanicznych światła brak. Wprawdzie grubość warstwy życia w oceanach jest gigantyczna w porównaniu z lądem, to jednak całe to życie zależy od produkcji stosunkowo cienkiej powierzchniowej warstwy prześwietlonej.
Wiele istot unika światła. Przyczyny często są jeszcze słabo poznane. Niekiedy jest to bezpośrednie, szkodliwe działanie energii świetlnej, niekiedy inne, bardziej złożone zależności, a czasem zwierzęta po prostu lubią takie, a nie inne natężenie światła, a my nie bardzo możemy się domyśleć dlaczego.
Obecność i natężenie światła powoduje określone zmiany w narządach wzroku zwierząt i w rozlicznych obyczajach, w których widzenie odgrywa jakąś rolę. Wpływa też na pewno, chociaż w nader pośredni sposób, na ubarwienie zwierząt.
ZASIĘG W GŁĄB
Przenikanie powierzchni
Po pierwsze, światło musi przeniknąć z powietrza do wody, a wiadomo, że na granicy dwu ośrodków o różnej gęstości optycznej zachodzą dwa zjawiska, załamania, i co nas bardziej interesuje, odbicia. Światło, które razi nas w oczy na plaży, odbite od powierzchni morza, jest bezpowrotnie stracone dla organizmów morskich. Odbicie jest tym większe, im mniejszy jest kąt między padającymi promieniami, a powierzchnią wody. Gdy słońce jest o 5° nad poziomem, straty sięgają 40%, jeżeli stoi wysoko, 50° od poziomu lub wyżej, straty wynoszą zaledwie 3% lub nawet mniej.
Dlatego ilość światła przenikającego do wody jest niejako odwrotnie proporcjonalna do szerokości geograficznej. W pobliżu biegunów słońce jest nisko i wiele jego energii odbija się; na równiku, gdzie słońce znajduje się na nieboskłonie blisko zenitu, odbicie powoduje tylko nieznaczne straty. Kiedy wszystkie pozostałe warunki są identyczne, pod 33° szerokości północnej natężenie światła na głębokości 800 m jest takie samo, jak pod 50° szerokości północnej na 500 m, a pod 67° szerokości północnej na 200 m.

Posted in zoologia | Leave a comment